Wczoraj posłałem Ci siebie jak kwiaty.
Dziś jest puste i krwawe,
Bywa łzawe i trudne jak dziecko,
długie i niepojęte jak wieczność.
Jutro nie przyjdzie wcale.
Wczoraj jest tylko śladem,
po którym chciałbym stąpać,
lecz topię się, tonę w kroplach,
które dziś po Tobie płakałem.
Wczoraj jest wartkim cięciem,
po którym blizna nie zostanie.
Dziś krwawi z tęsknoty nieustannie.
Z otwartych ran czuć woń wczorajszych gerber.
Więdnę.