Duchy mówią mi
tak cicho bezszelestnie
ciszą która dziś
wypełnia moje wnętrze.
Ziemia nie jest dobrym miejscem
by przed siebie iść.
Ziemia jest pięknym miejscem,
ale znajdziemy lepsze.
Są ludzie i są sny,
są duże i są mniejsze.
Sny, w których my
lądujemy miękko
Na chmurze która nie...
nie zwiastuje deszczu,
chmurze która jest
poduszką w moim sercu.
Odlecimy stąd
Odlecimy stąd tak biało,
odlecimy stąd.
Zrobimy ten świat na szaro,
odlecimy stąd.
W kierunku nam nieznanym
odlecimy stąd.
Odlecimy sami
Żywi mówią mi
bym patrzył wyżej.
Co mam zrobić gdy
Bóg poskąpił skrzydeł?
Niebo nie jest dobrym miejscem
by przed siebie iść.
Niebo jest pięknym miejscem,
ale znajdziemy lepsze.
Są duchy i są sny,
w które nadal wierzę,
sny w których my
jesteśmy lżejsi niż powietrze.
Odlecimy stąd na chmurze.
Nie dla nas boski świat na górze,
nie dla nas ziemia w swej naturze,
odlecimy w kierunku swym
Odlecimy stąd
Odlecimy stąd tak biało,
odlecimy stąd.
Zrobimy ten świat na szaro,
odlecimy stąd.
W kierunku nam nieznanym
odlecimy stąd.
Odlecimy sami
Cezary Pryjomski Wiersze
piątek, 9 lipca 2021
czwartek, 8 kwietnia 2021
Pocałunek
Powierzchnie cudnie się zapadają.
Ugrzązłem w pocałunku z ciemnością.
One są wilgotne po deszczu jak moje ciało.
Wlewam się w szczeliny nim mnie zakopią.
Nie dotrę do głębin gdzie smołę palą.
Nie dojdę! na co ziemi rozkosz?
- Rozkołysz mnie, rozkręć, bądź kroplą, ja skałą.
Najmocniej przepraszam, mi nie wolno.
Minie wolno chwila pocałunku,
Gdzie na strzępki rozrywa się wszechświat.
Ziemia rozchodzi się w przepaść dla głupców.
Bo w nas nie ma nic z człowieczeństwa.
piątek, 10 lipca 2020
Pistolet
Nie boli Cię, Nie boisz się.
To nie pytania. Krzycz nie mów!
Ja tonę w krwi twej,
tej która popłynęła z kącika ust
po pocałunku agresywnym.
Kąsam Cie. Nie dąsaj się.
Eksploduję z pożądania.
Nie zrobię Ci krzywdy,
ale na koniec
wyjmę pistolet
i strzelę w Twoją stronę.
Rozlejesz mi się w rękach.
Przed sekundą taka jędrna,
teraz miękka.
Jeszcze czuję w rękach Twoje drgania,
jeszcze pachniesz,
ja jeszcze łaknę
jeszcze raz.
To nie pytania. Krzycz nie mów!
Ja tonę w krwi twej,
tej która popłynęła z kącika ust
po pocałunku agresywnym.
Kąsam Cie. Nie dąsaj się.
Eksploduję z pożądania.
Nie zrobię Ci krzywdy,
ale na koniec
wyjmę pistolet
i strzelę w Twoją stronę.
Rozlejesz mi się w rękach.
Przed sekundą taka jędrna,
teraz miękka.
Jeszcze czuję w rękach Twoje drgania,
jeszcze pachniesz,
ja jeszcze łaknę
jeszcze raz.
poniedziałek, 18 maja 2020
...
Kocham życie którym żyje
lecz bez wzajemności
staram się przewidzieć
jak się to może skończyć
Nienawidzę śmierci
którą umieram dziś tak
wolno
i mi stwierdzić
jest taka nieliryczna
Żyję miłością aż śmierdzę
krwią którą mógłbym przelać
wygląda tak pięknie
jak czerwona orchidea
Umieram nienawiścią dogłębnie
do dna w szklanej butelce
i prędzej ta wódka skrzepnie
niż ja
brocząc tę czerwień
lecz bez wzajemności
staram się przewidzieć
jak się to może skończyć
Nienawidzę śmierci
którą umieram dziś tak
wolno
i mi stwierdzić
jest taka nieliryczna
Żyję miłością aż śmierdzę
krwią którą mógłbym przelać
wygląda tak pięknie
jak czerwona orchidea
Umieram nienawiścią dogłębnie
do dna w szklanej butelce
i prędzej ta wódka skrzepnie
niż ja
brocząc tę czerwień
piątek, 14 lutego 2020
kropla
Po pocałunku gorącym jak ogień
na wargach zostaje mi proch
bowiem eksploduję.
Głos w mojej głowie to wybuch.
Spalę wszystko co było
na rzecz popiołu.
Z niego odrodzę miłość.
Siłą.
Gdyż to krew i łzy.
To uścisk co złapałby nawet dym.
Dla tego wypruję swe żyły.
Pompując krew tylko dla Ciebie
wyleję litry na martwą ziemie
żywiąc nadzieje,
że choć kropla będzie miała znaczenie.
na wargach zostaje mi proch
bowiem eksploduję.
Głos w mojej głowie to wybuch.
Spalę wszystko co było
na rzecz popiołu.
Z niego odrodzę miłość.
Siłą.
Gdyż to krew i łzy.
To uścisk co złapałby nawet dym.
Dla tego wypruję swe żyły.
Pompując krew tylko dla Ciebie
wyleję litry na martwą ziemie
żywiąc nadzieje,
że choć kropla będzie miała znaczenie.
środa, 20 marca 2019
Czerwień
Wsunąłem sztylet
po rękojeść,
ten który wcześniej
moment
żywym srebrem się
mienił,
cały w czerwieni
Twojej.
Czemu się tak
rumienisz?
Dobrze? Niedobrze?
Wstyd czy
zauroczenie?
Na koniec wrzask.
Czemu przebiega
przez Twoją twarz
strach?
Zdążę wyjąć w
czas.
Być może nic się
nie zmieni.
czwartek, 29 listopada 2018
Hemoseksualizm V
Znam te wdzięki
kobiet,
ruchy ręki, nogi,
piersi – jakby przećwiczone
Dźwięki mowy ciała
co nie milkną w głowie
gdy już
wypowiedziałaś na głos do mnie.
I choć znowu leżę
sam tak
na wznak wśród
wyobrażeń,
co atakują mnie
znienacka
raz do roku w
Skiroławkach.
Wyobrażeń
brudnych, pięknych, smutnych,
wrażeń mokrych,
głośnych głuchych
na krzyki, na piski,
na prośby o okruchy
otuchy.
W ciałach gibkich
naszych
duch kruchy,
który chce uciekać
przed światem,
lecz zakuty w
łańcuchy.
I tylko ta gitara
martwa,
jak moi poeci.
Czy takiego też byś
chciała?
- chciała ciała
nie poezji.
Nawet jeśli jeszcze
nie śpisz
czas zamknąć oczy.
Diabeł sam
rozszczelni Ci powieki,
rzęsy i za mną
wkroczy.
Pokaże scenki przez
sny,
w tę mokrą porę.
Z nikim lepiej się
nie prześpisz.
- lepiej z czartem
niż z amorem.
Usta rozchylona
przez sen.
Oddech żywszy przez
sen.
Wnętrze rozpalone
przez sen.
tylko zimne serce.
Łaknie łez by
zamknąć obieg
który krew nie
zdoła.
Ani gniew nie może.
Słychać śmiech
padając w ramiona.
Ta pożywka dla ciał
naszych
trucizną duszy
bywa.
I choć pragnienie
ugasi
Już się echem nie
odbija.
Subskrybuj:
Posty (Atom)