Powierzchnie cudnie się zapadają.
Ugrzązłem w pocałunku z ciemnością.
One są wilgotne po deszczu jak moje ciało.
Wlewam się w szczeliny nim mnie zakopią.
Nie dotrę do głębin gdzie smołę palą.
Nie dojdę! na co ziemi rozkosz?
- Rozkołysz mnie, rozkręć, bądź kroplą, ja skałą.
Najmocniej przepraszam, mi nie wolno.
Minie wolno chwila pocałunku,
Gdzie na strzępki rozrywa się wszechświat.
Ziemia rozchodzi się w przepaść dla głupców.
Bo w nas nie ma nic z człowieczeństwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz