czwartek, 29 grudnia 2016

Rozpamiętywanie

Dotyk po kaleczonym we mnie sercu.
Zimne dłonie wdarły się wewnątrz.
Ja z duszą na ramieniu i myślą na wierzchu.
…myślą jasną jak przeszłość,
Nieuchwytną jak przyszłość,
Myślą płytką o szczęściu.
Gdy dłonie były tak aksamitne,
Ciepłe jak serce, które biło szybciej.

Zanim nam przyszło bić się.

środa, 7 grudnia 2016

Wieczny odpoczynek

Mróz... Krew w żyłach jak śnieg.
Na rękach śmierć spoczywa.
Wieczny daj jej odpoczynek Panie,
A nam  cieplejszy seks.

Miłość produkcyjna.
Miłość obok się kładzie.
Obok mnie.
I jak śmierć zasypia.

wtorek, 25 października 2016

Hemoseksualizm (2 części)

Część I

Krztuszę się krwią, zachłystuję,
Tą którą dostałem namiętnie
Jako sumę naszych sumień.
Za dużo Ciebie jest we mnie,
Ale przyjdzie taki czas,
Kiedy znowu poczuję
Jak wrze mi, gotuje się, paruje
I skrapla po ściankach żył Twój smak.


Część II

Po dłoniach ocieka ze skaleczeń.
Zasycha na papilarnych liniach
Nasza miłość - krwista czerwień
Dopóki nie zabije nas hemofilia.

czwartek, 13 października 2016

Po kostki



Pędzi ten świat na przestrzał
Ku ziemi, po której stąpam.
Po kostki w kościach.
I chciałbym przestać
Grzebać
Nagimi rękoma w błocie z krwi,
Gdzie czytam historię
Matek, Ojców, Synów, Duchów.
W imię ich święcę świat nieżywych –
Niedopałkami, szkłem tłuczonym,
Rzuconym na bruk,
Ponad ciała bez głów,
Płuca bez tchu,
Usta bez wyrazu.

środa, 28 września 2016

Lampo



Pod mój dom przyszedł bezgłowy Lampo,
Za nim włóczyły się dwa smutne koty.
W moim ogródku nie ma już miejsca na kwiaty,
A zapach unosi się paskudny – stalowy.
W ten gorący dzień – tak intensywny,
Brudny, żałosny.
Pies nie machał ogonem.
Nie drzyjmy kotów – powiedziałem,
…bo drżę ze strachu.
Pies nie mógł obnażyć kłów.
Żadnej ekspresji,
Żadnej emocji,
Żadnego bodźca.
Martwy obrońca dziecka.
Dziecka martwego przez psa.
Tysiące kotów martwych na jezdniach.
Setki oczu utopionych przez płacz.
Bez oddechu w morzu martwym.
Moja kolej.

czwartek, 15 września 2016

Szczenie



Gdzie setka wężych oczu w ludzką wchodzi skórę,
Tam jedno małe szczenie, ślepe osierocą.
Tysiącami łownych szponów namiętność wyszarpują.
I przebite rany czerwoną miłością broczą.

Gdzie jedno martwe zwierzę obrysowane kredą
Tam były już te oczy, oczy ludzkich zwierząt.
Tam jedno szczenie gdy już otworzy swoje
Ujrzy osierocone mioty posoką oblepione.

Gdzie z niepapilarnych dłoni skrapla się na ziemie
Ostatnie ziarno cudu. Szczenięce nasienie.
I niewinna miłość, co zakiełkuje w zemsty.
I z setki ludzkich oczu zostanie setka wężych.

niedziela, 11 września 2016

Noc czarna



W taką czarną noc,
Nie ciemną.
Czarną, czarną i gęstą jak smoła.
Oblepiała mnie całego.
Ściekała po palcach jak krew.
Krew dużo jaśniejsza,
Jakby odbijająca wątły błysk  księżyca.
W taką czarną noc,
Ciemniejszą od źrenic,
Nie myślałem o jakimkolwiek świetle.
Tylko by zaspokoić pragnienie.
Na dnie.
Na dnie węgielnej pustki.
Żar pozostawał w tętnicach,
Popiół na ulicach.
Niewidoczny… W tak czarną noc.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Jabłko Adama



Wtedy wiatr nie kołysał tak mocno.
I czas nie nadgryzał nam wieku.
Liczby lat nie wymawiał nikt głośno,
A my dobiliśmy do brzegu.
Tam czekał nas gorący piasek
I chłodne cienie jabłoni.
I w końcu byliśmy razem.
Ktoś nam tego zabronił…
Dziś wybudziłbym Ciebie ze snu.
Pocałunkiem jak Śnieżkę obdarzał.
Gdybym tylko mógł.
Zatrułaś się jabłkiem Adama.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Po lecie

Po lecie (część pierwsza)

Smak jesieni jak kiść winogron,
Barwny jak owoc kasztana,
Zmienny jak liść klonowy.
Smutno, że tak nieuchwytny.
JAK PIENIĄDZ.
JAK PIĘKNO.
JAK BÓG
JAK MOJE MYŚLI,
Za Tobą biegną.
JAK TY. 



Po lecie (część druga)

Po lecie, polecisz, polecę
W odmiennych kierunkach
By przebyć tę drogę,
Poczekać na wiosnę,
Nie znaleźć miłości
Lub stracić ponownie

Po lecie, polecisz, polecę
Nam spokój ten święty,
Którego z zazdrością
Wyglądam za oknem
U osób postronnych,
Wierzących w miłość
I jej podobne.

Po lecie, polecisz, polecę.
Po czym? – pytany.
Nie odpowiem.
Pobłądzę na deszczu
Jesiennym co przyszedł
By zabrać wspomnienie
Nasze o czerwcu.

Po lecie, polecisz, polecę.
Polecę nie myśleć.
Niepamięć zostanie
O zimie zastanej,
Co się dłuży zastała,
Zasłana nie śniegiem.
Niewinna, nie biała.

Po lecie, polecisz, polecę
Z powrotem na kwiecień,
Z powrotem na wiosnę,
Na drzewa zielone jak kolie,
Perły – magnolie.
I myślą zgrzeszę
Patrząc na słońce. 


Po lecie (część trzecia)

Lato zaczęło się tak bezpiecznie.
Po wiosennej miłości.
Mamo!
Czy pamiętasz mnie jeszcze?
Po tej namiętności.
Skończyło się tak oczekiwanie
Oczekiwane.
Po wiosennej wojnie.
Znowu nie było granic.
Mamo!
Czy jeszcze jesteś w stanie
Dać mi rozgrzeszenie?