niedziela, 21 sierpnia 2016

Po lecie

Po lecie (część pierwsza)

Smak jesieni jak kiść winogron,
Barwny jak owoc kasztana,
Zmienny jak liść klonowy.
Smutno, że tak nieuchwytny.
JAK PIENIĄDZ.
JAK PIĘKNO.
JAK BÓG
JAK MOJE MYŚLI,
Za Tobą biegną.
JAK TY. 



Po lecie (część druga)

Po lecie, polecisz, polecę
W odmiennych kierunkach
By przebyć tę drogę,
Poczekać na wiosnę,
Nie znaleźć miłości
Lub stracić ponownie

Po lecie, polecisz, polecę
Nam spokój ten święty,
Którego z zazdrością
Wyglądam za oknem
U osób postronnych,
Wierzących w miłość
I jej podobne.

Po lecie, polecisz, polecę.
Po czym? – pytany.
Nie odpowiem.
Pobłądzę na deszczu
Jesiennym co przyszedł
By zabrać wspomnienie
Nasze o czerwcu.

Po lecie, polecisz, polecę.
Polecę nie myśleć.
Niepamięć zostanie
O zimie zastanej,
Co się dłuży zastała,
Zasłana nie śniegiem.
Niewinna, nie biała.

Po lecie, polecisz, polecę
Z powrotem na kwiecień,
Z powrotem na wiosnę,
Na drzewa zielone jak kolie,
Perły – magnolie.
I myślą zgrzeszę
Patrząc na słońce. 


Po lecie (część trzecia)

Lato zaczęło się tak bezpiecznie.
Po wiosennej miłości.
Mamo!
Czy pamiętasz mnie jeszcze?
Po tej namiętności.
Skończyło się tak oczekiwanie
Oczekiwane.
Po wiosennej wojnie.
Znowu nie było granic.
Mamo!
Czy jeszcze jesteś w stanie
Dać mi rozgrzeszenie?
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz