Wtedy wiatr
nie kołysał tak mocno.
I czas nie
nadgryzał nam wieku.
Liczby lat
nie wymawiał nikt głośno,
A my
dobiliśmy do brzegu.
Tam czekał
nas gorący piasek
I chłodne
cienie jabłoni.
I w końcu
byliśmy razem.
Ktoś nam
tego zabronił…
Dziś wybudziłbym
Ciebie ze snu.
Pocałunkiem
jak Śnieżkę obdarzał.
Gdybym tylko
mógł.
Zatrułaś się
jabłkiem Adama.