Pod mój dom przyszedł bezgłowy Lampo,
Za nim włóczyły się dwa smutne koty.
W moim ogródku nie ma już miejsca na kwiaty,
A zapach unosi się paskudny – stalowy.
W ten gorący dzień – tak intensywny,
Brudny, żałosny.
Pies nie machał ogonem.
Nie drzyjmy kotów – powiedziałem,
…bo drżę ze strachu.
Pies nie mógł obnażyć kłów.
Żadnej ekspresji,
Żadnej emocji,
Żadnego bodźca.
Martwy obrońca dziecka.
Dziecka martwego przez psa.
Tysiące kotów martwych na jezdniach.
Setki oczu utopionych przez płacz.
Bez oddechu w morzu martwym.
Moja kolej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz