Gdzie setka
wężych oczu w ludzką wchodzi skórę,
Tam jedno
małe szczenie, ślepe osierocą.
Tysiącami
łownych szponów namiętność wyszarpują.
I przebite
rany czerwoną miłością broczą.
Gdzie jedno
martwe zwierzę obrysowane kredą
Tam były już
te oczy, oczy ludzkich zwierząt.
Tam jedno
szczenie gdy już otworzy swoje
Ujrzy
osierocone mioty posoką oblepione.
Gdzie z
niepapilarnych dłoni skrapla się na ziemie
Ostatnie
ziarno cudu. Szczenięce nasienie.
I niewinna
miłość, co zakiełkuje w zemsty.
I z setki
ludzkich oczu zostanie setka wężych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz