czwartek, 29 listopada 2018

Hemoseksualizm V

Znam te wdzięki kobiet,
ruchy ręki, nogi, piersi – jakby przećwiczone
Dźwięki mowy ciała co nie milkną w głowie
gdy już wypowiedziałaś na głos do mnie.

I choć znowu leżę sam tak
na wznak wśród wyobrażeń,
co atakują mnie znienacka
raz do roku w Skiroławkach.
Wyobrażeń brudnych, pięknych, smutnych,
wrażeń mokrych, głośnych głuchych
na krzyki, na piski,
na prośby o okruchy otuchy.

W ciałach gibkich naszych
duch kruchy,
który chce uciekać przed światem,
lecz zakuty w łańcuchy.

I tylko ta gitara martwa,
jak moi poeci.
Czy takiego też byś chciała?
- chciała ciała nie poezji.

Nawet jeśli jeszcze nie śpisz
czas zamknąć oczy.
Diabeł sam rozszczelni Ci powieki,
rzęsy i za mną wkroczy.
Pokaże scenki przez sny,
w tę mokrą porę.
Z nikim lepiej się nie prześpisz.
- lepiej z czartem niż z amorem.

Usta rozchylona przez sen.
Oddech żywszy przez sen.
Wnętrze rozpalone przez sen.
tylko zimne serce.
Łaknie łez by zamknąć obieg
który krew nie zdoła.
Ani gniew nie może.
Słychać śmiech padając w ramiona.

Ta pożywka dla ciał naszych
trucizną duszy bywa.
I choć pragnienie ugasi
Już się echem nie odbija.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz