Znam te wdzięki
kobiet,
ruchy ręki, nogi,
piersi – jakby przećwiczone
Dźwięki mowy ciała
co nie milkną w głowie
gdy już
wypowiedziałaś na głos do mnie.
I choć znowu leżę
sam tak
na wznak wśród
wyobrażeń,
co atakują mnie
znienacka
raz do roku w
Skiroławkach.
Wyobrażeń
brudnych, pięknych, smutnych,
wrażeń mokrych,
głośnych głuchych
na krzyki, na piski,
na prośby o okruchy
otuchy.
W ciałach gibkich
naszych
duch kruchy,
który chce uciekać
przed światem,
lecz zakuty w
łańcuchy.
I tylko ta gitara
martwa,
jak moi poeci.
Czy takiego też byś
chciała?
- chciała ciała
nie poezji.
Nawet jeśli jeszcze
nie śpisz
czas zamknąć oczy.
Diabeł sam
rozszczelni Ci powieki,
rzęsy i za mną
wkroczy.
Pokaże scenki przez
sny,
w tę mokrą porę.
Z nikim lepiej się
nie prześpisz.
- lepiej z czartem
niż z amorem.
Usta rozchylona
przez sen.
Oddech żywszy przez
sen.
Wnętrze rozpalone
przez sen.
tylko zimne serce.
Łaknie łez by
zamknąć obieg
który krew nie
zdoła.
Ani gniew nie może.
Słychać śmiech
padając w ramiona.
Ta pożywka dla ciał
naszych
trucizną duszy
bywa.
I choć pragnienie
ugasi
Już się echem nie
odbija.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz