Żar się w popiół zamienił.
W mojej pełnej kieszeni Twoje puste serce,
Wśród bilonu, paragonów, starych wierszy.
Upchnięte najgłębiej.
W drugiej skrawki Twego łona,
Rozszarpane przez upadłych mężczyzn,
Przez nas upadłych po zdradach cielesnych,
Przez nas po słowach bolesnych.
Zazdrość zawsze była na piersi,
W kieszeni zwiewnej koszuli.
Wraz z nią tytoń i płaskie butelki.
Najbliżej serca, najtrudniej znieczulić.
Miłość? Miłości nie można schować,
Zatrzymać, wypchać w kieszenie.
Uciekała i wracała od nowa.
I wraca, choć już bez Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz